stara miłość rdzewieje

nie wiem skąd przekonanie ze stara miłość nie może pokryć się patyną… zobaczyłam go 7 lat temu na ulicy, byłam przekonana że mnie nie poznał ale myślę że po prostu mnie nie widział, wzrok miął zawsze kiepski, może stąd jego przekonanie o mojej bezkonkurencyjnej urodzie. Kilka dni temu zobaczyłam go znowu, dwadzieścia lat od rozstania na, dwadzieścia lat od ostatniego słowa wypowiedzianego w cztery oczy, nie licząc późniejszych wspaniałych listów, teraz znowu staliśmy naprzeciw siebie, on stracił włosy, ja talie, oboje w okularach i z bagażem doświadczeń, tyle że ja z tymi gorszymi…ręce trzęsły mi się jak po pierwszym włoskim espresso…rozmawialiśmy chwile, ze ja mam syna, oni nie, że jestem w Warszawie, oni też…wróciłam do domu z jego obrazem w głowie, czytałam te listy i wiersze wciąż trzęsły mi się dłonie. teraz już wiem, że stara miłość rdzewieje, pozbawia nas codzienności, bycia blisko, pozbawia młodzieńczego wdzięku ale wciąż jest silna i piękna jak miedziany dach. czuje się szczęściarą że mogłam tego doświadczyć , w Palowicach, Żywcu i teraz w Warszawie …