Even when I lose I’m winning

Chodzi mi po głowie nie tylko melodia ale I treść, czy możliwe jest wygrywanie nawet gdy przegrywa się z kimś ładniejszym ważniejszym… czasami jest ale siedząc w tramwaju patrząc na szare fasady kamienic i bloków wygrana topnieje jak resztki śniegu i zastanawiam się na ile jestem w stanie się zgodzić , ile razy można w życiu być poza podium i cieszyć się życiem i czy na prawdę posiadanie kogoś na wyłączność to jedyna wygrana o którą warto grać …..zdarza mi się to po raz drugi w życiu.. ten rodzaj porozumienia ten zapał do podzielenia się każdą myślą..

Pamiętam jak napisał przed pierwszym spotkaniem że zobaczymy jak się nam będzie rozmawiało i zdecydujemy czy kontynuować znajomość, to było pół roku temu a od tego spotkania było ich już kilkanaście, wszystkie wypełnione po brzegi treścią, mądrymi rozmowami, wzajemnym wsparciem i poznaniem. Wygrałam nową piękną znajomość, może nawet przyjaźń, wygrałam kogoś kto nie pyta mnie „co ty właściwie robisz?” , pyta mnie „jak to robisz?, nauczysz mnie ?”

Za każdym razem nakładam sukienkę, staram się przykryć wszystkie niedoskonałości a i tak łapie się na tym że przy nim czuje się piękna , potrzebna, wysłuchana.. umiem mu wybaczyć i zrozumieć gdy nie może przy mnie być, umiem powiedzieć ze rozumiem i nie mów tego by jego poczucie winy było większe niż mój żal…

Postanowiłam nie myśleć o tym że ona gdzieś tam jest a i tak oglądam zdjęcia na ich profilach gdzie wyglądają na szczęśliwych i równie zaprzyjaźnionych  i nawet nie wiem czy to bardziej zazdrość czy ciekawość. Moje własne poczucie wartości i przyzwoitości każe mi dobrze im życzyć ale w głębi serca życzę jej księcia z bajki który uratuje jej rozsypane zakupy przed biedronką i okaże się tym na którego czekała całe życie i odda mi swojego starego księcia bez żalu….