…to nie ty..to ja ale to nic

…pisanie tutaj przenosi mnie gdzieś, dokądś, dalej niż oczy mi znane patrzą..i mogę mówić o niechceniu i moge krzyczec o tym sammym ..jak ja uwielbam być tu sobą i czesać włosy palcami , zamknąć oczy a palcami dotykać ust- takie doświadczenie organoleptyczne..nienawidze czesci siebie a drugą kocham….czy to znaczy  że niedługo bedzie nas dwie …czy to że widze koronkę stanika, bały tshirt, kolorowe bransoletki i nagie udo to znaczy że to jest ładne, bo dla mnie jest w połączeniu z moim umysłem, który potrafi dotykać….jutro bede spokojniejsza …

…czekam

…częsciej dobrze mi jest myśląc o Tobie a źle patrząc na twe dłonie…jak drżące liście układasz gesty a ja pamiętam tylko te słowa, które mnie przeszywały ciepłem…myśli o tobie to przyjemność dotyku, brak skrępowania…twoja obecność to moja porażka…wiec idź sobie mój drogi nieprzyjacielu i dobry kochanku, idź sobie i przeproś….tak skutecznie przeproś…seksem i winem bym mogła wyjść z klasą….

koniec przed poczatkiem…

…dystans, rozsądek, rozmowy nocą..wyschło jak farba..to co w nas ludzkie….a w mojej głowie dzisiaj mrok…w duszy kamień…może ocalę siebie dzisiaj snem głębokim…