szarość..

..dziś niebo zlewa sie ze stalowymi poręczami balkonów..jest zimne i głuche..nosi ze sobą zapach wilgotnego metalu..na wskroś przemokniętej ziemi..jest dziwnie nawet za drzwiami ..deszce we francuskim filmie..zimne szcypiące wino..myśli sie uspokoiły wróciły tam gdzie ich miejsce w tej wszechogarniającej szarości..

..dreszcze mam

..jak to jest że z uporem maniaka popełniamy te same błędy i mimo terapii. wina, macierzyństwa przeżywamy nieustanne deja vu..a może nasze kobiece umysły są niezdolne do zmiany…przez kilka dni udawało sie nie myśleć, nie analizować nie wracać ale..bo zawsze jest jakieś ale, dziś nie moge pozbyć sie smaku jego ust, nie moge zapomnieć a raczej każda próba zapomnienia potęguje wspomnienia o jego zapachu i tym bardzo absurdalnie spontanicznym zrywem uczuć…bliżej niesklasyfikowanych..

przychodzi Soyka do Mozila

..śmiać sie jest rzeczą ludzką bardzo, bardzo dziś wyraźną..otchłań nie nie pije i nie daje mleka, co robi otchłań- otchłań czeka…oj jak melodyjnie i pijankmowato a jeszcze muszze zmyć makijaż i piżamę założyć- a otchłań czeka..

cd

…bo nie łatwo jest pozbierać swoje własne rzeczy rozsypne z pudełka po butach

..musze znowu zrobić paznokcie..

…rozmawiałam dzis z trzema kochankami, dwóch to blondyni, jeden to brunet o pieknej oliwkowej karnacji..wszyscy trzej żyjąc po czesci wspomnieniem po czesci obietnicą pisali o bezssenności, wspólnych snach..to wszytsko i tak na nic bo jak supernowa oni są przebrzmiali nieistniejący a przyszłość powinna mieć znaczenie…powinna ..rozumiem i wiem, postanawciam i chce wytrwać..ale przeszłość z głośnym oddechem, uniesieniem, rozwiązanym językiem jest tak bardzo na codzień realna…

..klęska urodzaju

…z jednej strony jak król Julian chronie własne stopy przed iskaniem, z drugiej czekam na wieczór flmowy z finałem równie niewiadomym jak wynik finału ligi mistrzów….całuje tak jabym nigdy nia całowała a przynajmniej nie przez ostanie miesiące a i tak wracam do tych samych pyatań z czwartku, chociaż po drodze był piątek z wodospadem, sobota ze spacerem i seksem…receptą na obsesje jest inna obsesja..na drugą już tylko psychoterapia i muzyka…wróciłam do rysowania by mnogość uczuć nie upiła mnie do nieprzytomności….