w połowie drogi

…jestem w połowie drogi do jego ust ….w połowie drogi do tego dreszczu którym on mnie dotyka…do łaskotania opuszkami palców ciepłych piersi…w połowie drogi do bycia szczęsliwą..

kęs ciebie we mnie…

…z moich oczu blask a z rzęs powiew..
…….za winem tęsknią usta
 ..za dotykiem dłonie …
..wypełnić się tobą..opleść
jak wodą w kąpieli..odpłynąć .
 ..zatęsknić..wrócić we snie jeszcze zanim dzień wstanie…
i ugryść to szczęscie aż zaboli…

powiew optymizmu..

…przewrotne podstepne wredne i cudowne…życie….zmieniłam prace, poznałam wiele ciekawych, fascynujących osób..poczułam znowu ten wiatr …ta energie która napędza do życia ..odziela ważne od blahego ….czuje juz wiosne chociaż za oknem wciąż chłód…dziś świeci slonce, błękit może nie hiszpański ale za to w ogóle jest …za kilka dni mój synek skończy rok a koszmar w sądzie mam nadzieje w końcu bedzie za nami…przetrwać do wiosny…a może to co teraz wydaje sie tylko marzeniem bedzie częścią życia…