..o życie ..nad życie

…czasami wydaje mi się rzecz oczywistą ..zadanie łatwym lecz bardzo szybko życie weryfikuje moje spojrzenie..budzi i oblewa wiadrem zimnej wody..czasami dwoma wiadrami….
..pomogła by mi w życiu pewnośc siebie na pograniczu z arogancją…bede ćwiczyć choć marne bedą skutki bo z moją okrągła od uśmiechu gębą nie da sie zbyt wiele zrobić….dziś tak sobie myślałam o dawnych marzeniach i o tym że mamy piekna jesień podobnie jak w 92im gdy szalałam z miłości do fana doorsów…nosiłam rozmiar 36 i nie wiedziałm co to znaczy urodzić dziecko….wtegy w małpim gaju równie naiwnie błądziłam wzrokiem do własnych myśli….ruchem posuwistym łukowym rozgarniałąm liście …dotykając ich czuje sie troche jak we wnętrzu obrazu , jakbym dotykała jeszce mokrych farb pachnących jeszce terpentyną, lasem i słonecznym ciepłem…ale wracając do sedna – życie bywa ostatnio wredne bo znowu grozi mi strachem przez który omal kiedyś nie umarłam…

rozdziały, przedziały..

…dzis w tv „nieznośna lekkość bytu”, historia zatoczyła koło a raczej jakiś inny dziwny kształt- bo jestem w zupełnie inym miejscu i ten sam film juz jakby nie ten a i te moje wszystkie wydarzone już przypadki sa pełną życia historią a romantyzm diabli wzieli..ale everything gonna be alright..dzis zrywałam jabłka prosto z drzewa , słodkie i soczyste a słońce i chmury były na swoim miejscu- taki krótki rozdział-dygresja by zaczerpnąc powietrza i ruszyć dalej….z pierwszym zębem mojego syna, z pewnościa że dzieje sie dobrze…że jest cudem samym w sobie-przedział….