…najpiękniejsze ze wszystkich..

..puchną mi nogi, mam trudności z najprostrzymi czynnościami , zapominam gdzie połozyłam klucze trzymając je w ręku – moje dziecko robi sobie ze mnie żarty …jest mu ciepło , wygodnie i błogo – mi wręcz odwrotnie – ociężale, obolale a zasypianie to rytułał przetaczania sie na ten „lepszy: bok…to wszystko po to by przewrócić swoje zycie na zawsze do góry nogami…by dotknąć jego małych paluszków i poczuć bezgraniczną miłość, której nie da sie porównać do żadnej innej…do tej miłości sie dojrzewa powoli..z kazdym tygodniem, z każdym kopniakiem i muśnięciem…z gwiazdkami przed oczami i z duma w sercu nosze mojego syna…