śniadanko:))

..nawet ja potrzebuję natchnienia…..potrzebuje łaskotania delikatnych piór na nosie…..potrzebuje ciepłego oddechu na szyji……palców wędrujących po nagim przedramieniu…potrzebuję by pisać by to co mówie unosiło zmęczone powieki…zabierało na chwile oddech…by biegło dreszczem po zaczytanej główie….potrzebuje i ucze sie odchudzonej miłości…molekół samodzielności….

..ktoś właśnie pije barszczyk z torebki i je kanapke…dobrze że jest blisko , moge poćwiczyć chłodne spojrzenie:))

 

czas

czas czytania, czuwania, czatowania, czas czarowania czasami …czuje że płynę , że wznosze sie z ruchomych piasków a mój czas jest dobry…

spokój

spokojnie i cicho tak jak lubie przewijają się minuty …ukrywane łzy…łzy na których potok nie mam wpływu, same wypływają z oczu…