..czuje sie niezamieszkała

…kapie wprost do serca, głowa nieumeblowana, żadnych kwiatów w oknie , telewizor bez dźwięku i obrazu….. czuje sie niezamieszkała…wszystkie pokoje wolne i do tego ty…sto lat samotności, ulica bez dźwięku…jestes w moich rozmowach z samą sobą…i jak radio wyłączam sie …czuje sie niezamieszkała….żadnej duszy w czterech ścianach…


….stałam przed tobą na skrzyżowaniu lipowej i malmeda, padało…moje włosy pieczołowicie wcześniej upiete przypominały podlane grządki młodego szczypioru  ….twoje okulary dawały mi nieco przewagi…nie widziałeś dokładnie mioch zmarszczek…i wcale nie chciałam przestac patrzeć ci w oczy ale musiałam cie przytulić..i dziękuje że nie spieszyłeś sie …że mogłam zrozumieć że tylko na obcasach jestem od ciebie wyższa…napewno sie jeszcze zobaczymy brzmi lepiej niż do usłyszenia….a Freundschaft wcale nie gorzej niż przyjaźń…dziękuje ci …zapytałeś za co…ty już wiesz za co….

..nowy wymiar tęczowej ej..

…wpuściłam do snu fotografa z etatem po drugiej stronie tęczy…zabraklo mi odwagi by powiedzieć helmutowi nie a nie zabrakło by mu dołożyć..taki to mały bilans zysków i nie koniecznie powodzeń…taka mała wizyta u szklanej kuli przetartej flanelką..błyszczącej i szczerej jak stado jeży…i tęskno mi do szmitiego małego i do listopada…bo kto powiedzial że 17 listopada nie może być święta przytulonych utarcjuszy…kto powiedział że nie można czekać na niego trzy tygodnie dłużej….