..viva onomatopeje..

….w kratę mam piżamę i lekko przymkniete oczy, w milionach zimnych molekuł skrzy sie czas …czas który jest czekaniem i pracą…wysiłkiem…spełnieniem marzeń garba na plecach…szorstkie dłonie krzyczą o krem i o sen i dobranoc wam mówie anioły moje szemrając coś cicho pod nosem o strachu i o szmitim i o tym że zawsze lubiłam onomatopeje….

daniel zadzwonił dzis o siódmej by powiedzieć dzień dobry…..

…jeste takie czekanie które juz jest spotkaniem … jest taka cisza , cisza w której słyszysz niesłyszalnego…

…odjechanie do innego świata..tysiąc dwieście kilkometrów stąd…do znanych nazw….poznałam tam twarze tych, których głos słyszałam od dawna…nie wiem na co czekam czekając…czuje pustkę wsród gromady…daniel zadzwonił dzis o siódmej by powiedzieć dzień dobry i jeszcze conajmniej siedem razy w ciągu dnia by powiedzieć mi masę innch rzeczy…w jego głosie jest uśmiech, który tak lubię….a ja nadal prostuje swoje drogi…

…poprosze o time..

..wróciłam do domu ubrana w CK i Chanel….po dokładnym usunięciu powyższych z ciała przyodziałam koszule w bliżej nieokreślone wzory….ups….to chyba nie moja koszula..J…tak tak….w tym bezsłonecznym czasie jest mi źle i jeszcze daniel się przybłąkał…ze swoją charyzma razem…a ja spać chcę i zjeść i wyjechać….