..jestem zmęczona

..powieki są już ciężkie od dnia…i ręce złagodziły uścisk od zmęczenia…i tak patrzę na te neony i wieże…jutro wraca mój przyjaciel….czuje zapach zataczającego się kręgu….piruetu…kawy przed świtem….samotności…niepotrzebnych świąt….czasem tylko trzepot skrzydeł budzi mnie w środku nocy….na szklankę mleka gdy chłód oplata stopy…

..pobudka aniołku…

…obudź sie aniołku, chodź na spacer po czerwonych liściach….podaj parasol jeszcze na schodach…obudź sie, przetrzyj oczy i rozprostuj skrzydła nad sąpanym w słońcu miastem…obudź sie i daj sie zaprosic na cherbatę…na chatę …na życie

..maxymalizm ukochany..

…..unikał mojego wzroku, uciekał i pochylał głowę….na zawsze i na chwile poznajemy siebie bliżej….bez dłoni i bez ust a szkoda…one smakują jak pełnia życia…..one jesień pomalowały na złoto….dłonie nauczyły skórę cierpnąć na sama myśl o ich bliskości…może jeszcze noc przetną światła czerwonego samochodu…..jeśli jeszcze nie stało się jasne że tęsknie, mówię że tęsknie, że są drzwi, które chciałabym otworzyć, na dźwięk dzwonka…..że zawsze będę pamiętała mój nowy początek na nowym świecie….z nim…

..mała nostalgia..

….nie wiem czy tchórzostwem jest powiedzieć że tęskni się jak wariat…..

….mach die Augen zu und küss mich
und dann sag, dass du mich liebst
ich weiss genau, es ist nicht wahr, doch spüre keine Unterschied
wenn du dich mir hingiebst

mach die Augen zu und küss mich
mach mir ruhig etwas vor
ich vergesse was passiert ist und ich hoffe und ich träume
ich hätt dich noch nicht verlorn

es ist mir total egal, ob du wirklich etwas fühlst
tu was du willst…

Die Ärzte