inglisz

….miło było poczuć się znowu beztrosko, oderwać się od rzeczywistości, poczuć zapach wody, grać w karty „na zapałki”, pić wino niekoniecznie z kieliszków….
…nasz angielski przyjaciel okazał się być bardzo towarzyski i wesoły…
..powiedział :
– Właśnie tworzymy nasze wspomnienia ! a przecież chcemy aby były piękne…

moment

….skonsumowane i przeżute myśli biegają po obolałej głowie… w radiu miło brzęczy U2… …”You’ve got to get yourself together..”, …
…ile trzeba mieć odwagi i siły by zmienić siebie, swoje życie.. czy to które mam jest złe … ile przypadków musi się jeszcze zdarzyć by wynikło coś dobrego….ile już się wydarzyło ….co by było gdyby mnie nie było….
..przede mną przestrzeń czas,…

dziś oddycham glęboko..tylko dziś..

…iść po czarnej nocy pustej drodze nie sama….przyjemnie na chwile bezczasowa przestrzeń…
….tylko muzyka , tylko my i nasz cichy śmiech by nie zbudzić sąsiadów…
….zapomnę tak szybko jak jedno na niego spojrzenie…..
….już wiem że nie będzie bolało bo już nie boli, już nie myślę
– że może, że czekam, już nie…

dalekość

…zrodziło się szybko, umiera powoli …
….poezja umyka, nie składa słów , liter, czyści napisane niezgrabnie zdania..
..codzienność mnie przykryła ciężkim płaszczem, nadąsani mądrzejsi odwrócili się może na zawsze …
..trzeba zacząć z czystą kartką, nie płakać z nadmiaru podłości…
..trzeba dać się odnaleźć równie naiwnemu choremu sercu, bez pytania…

ps. Skonsumowałam kolejna paczkę wafelków, co stało się ostatnio podstawa mojej diety, przynajmniej będę najedzona skoro nie mogę być szczęśliwa…

nienoworoczne*

…trzeba nic nie mieć by móc odejść, trzeba się wyzbyć okruchów na stole i długów…
…trzeba powiedzieć sobie bez owijania w jedwabie i nadzieje że czas się zmienić …
..trzeba przyznać się przed płaczącym sercem że chciało się kochać to drugie serce na wietrznych torach a odwagi zabrakło na pocałunek…
…trzeba siłę znaleźć na milowy krok bosą stopą, odejść, daleko poza zachód słońca….

na „basy” marsz…

..jeszcze tylko małe zakupy i w drogę…, weekend za miastem, koncerty, mnóstwo ludzi…
…nie mam żadnych oczekiwań, ..takie małe wariactwo, żywioł…

warto..

..napisał mi że ma monopol na podłość, człowiek który był moim całym światem….czy żałuje? ja nie , czy on ? nie wiem …
…czuje się dziś jak obite jabłko , które spadło z drzewa za wcześnie, nie cofnę czasu, nie wrócę na gałąź …
…dość mam czasem samej siebie, dałabym sobie kopa, popchnęła do przodu…
….warto żyć , warto śnić..warto być....

czasem słońce czasem deszcz..

…okazało się że mam w mózgu dwie małe nieprawidłowości , z którymi musze żyć i nauczyć się nie prowokować większych zmian.. to tyle jeśli chodzi o wyczekane wyniki i diagnozę , na razie żyje i raczej żyć będę…
….czuje jak ziemia usuwa mi się pod stopami, jak oczy widzą coraz mniej a braki, frustracje i tęsknoty odbierają pomalutku radość życia..
..zmiany na gorsze , w domu , w pracy, we mnie , czas płaczu… mam nadzieję że tylko na chwilę, że odejdzie z burzowymi chmurami, że skończy się z deszczem..

nawet jeśli….

…od kilku tygodni śni mi się piasek i zapach słonej wody, śnię się ja w rozciągniętym golfie o zmroku z butelka wina i kimś obok boso idąc wzdłuż drobnej szeleszczącej pod stopami fali..
…przecież to nie jest koniec świata a jedynie daleki o kilka godzin w pociągu osiągalny punkt na mapie..
..chcę tam być , chciałabym, poczuć to powietrze prawie namacalne od wilgoci i słońca.. …może wybiorę się tam sama, znajdę najpiękniejsze z miejsc i zatrzymam się na chwilę..
..chcę się zatrzymać…. nawet jeśli spadnie deszcz..